2018-07-23, 17:25

Feb 27, 2012 — Notify Users module, ver. 0.5 released — user can choose between sending single message (...) »

2013-01-28, 08:32

19 студзеня 2013 у Гродне трагічна загінуў паэт, журналіст і мой сябар (...) »

2009-10-14, 07:19

The site Litaratura.org is devoted to Belarusian literary works and translations. (...) »

2009-01-12, 20:46

Late November 2008 marked the 20th anniversary of the official founding of the Belarusian (...) »

Registered User Area Log into This Site
Show Credits... Credits
~ / Archives of Discontinued Activity / Ściana, opowiadania $_
Ściana, opowiadania
Click To View A Full Size Image...
Wasil Bykau
1999
Translated from Belarusian by Jan Maksymiuk
Language: Polish

Wojna szybko dobiegała kresu, na dniach wzięto Berlin, a myśmy utknęli na niemieckiej rubieży obronnej za niewielkim austriackim miasteczkiem i trzeci dzień staliśmy w miejscu. Niemcy od czasu do czasu ostrzeliwali nas z dział i moździerzy i wówczas wśród ładnych domków ze spadzistymi dachami rozbrzmiewały wybuchy, rozrzucające naokoło odłamki czerwonej dachówki. Gdyby nie te odłamki i cegły na asfalcie, można by było pojeździć sobie na rowerze, szczególnie od zakrętu w dół, do na wpół zburzonego domostwa na rogu, za którym nad rzeką stały okopane armaty. Nie było zbyt bezpiecznie, można było oberwać, chociaż kule z pierwszej linii ognia tutaj nie dolatywały. Za to były miny. Przed minami, tym potwornym wynalazkiem, nie można się było ukryć — ani w polu, ani w lesie, ani w mieście. Chyba że w ziemi. Ale nikt już nie chciał siedzieć w okopach — nasiedziano się przez całą wojnę. A tutaj bujnie krzewiła się wiosna, zieleniała pełną mocą usypana żółtymi jaskrami trawa na łączkach, w ogródkach przed domkami rozkwitał bez, w dzień przygrzewało słońce. Na sercu zelżało, w duszy pojawiła się jakaś radość, jakby niepewne przeczucie młodzieńczego, bezrozumnego powodzenia. Zwłaszcza, gdy miało się niewiele ponad dwadzieścia lat i gdy pierwszy raz od początku wojny dostrzegło się szansę przeżycia. A dzisiaj jeszcze trafił się sprawny rower, a na rowerze nie jeździło się od dzieciństwa.

Zza ośnieżonych górskich grzbietów wychynęło na niebo poranne słońce i oślepiającym blaskiem uderzyło zza zakrętu tuż przy rogu szerokiego, na wpół zburzonego wybuchem domu. Droga na moment zachwiała się, koło nieoczekiwanie skręciło w bok, a ja z całej siły grzmotnąłem o asfalt. Sunąłem na boku jeszcze parę dobrych metrów. Przezwyciężając ból w kolanie uniosłem głowę i ujrzałem ludzi. Prawie dotykając ocalałej ściany domu stał oficerski willys, a obok niego zdobyczny chorch i znieruchomiała grupka oficerów z wybałuszonymi na mnie oczyma. To było oczywiście dowództwo. („Kiedy ich tu przyniosło?” — mignęła mi niejasna myśl.) Skląwszy pod nosem i siebie i ich, zacząłem się niezdarnie podnosić. Nie miałem po co się śpieszyć, czułem już wyraźnie, że wpadłem, więc przygotowywałem się wewnętrznie na mało przyjemne spotkanie.

— Spójrzcie na niego! — zabrzmiało tonem nie wróżącym nic dobrego. — Dla niego wojna najwidoczniej się skończyła! Już gotów jest skręcić sobie kark na drodze!..

Na moje nieszczęście był to dowódca naszej brygady przeciwpancernej we własnej osobie — przysadzisty pułkownik z byczym karkiem, znajdujący szczególne upodobanie we wrzaskach i przeklinaniu. W brygadzie lubiano go i bano się zarazem. Bardziej jednak się go bano, bo po pierwszym spotkaniu nikt nie miał ochoty spotykać go po raz drugi. Pozostali wojskowi przy samochodach milczeli. Z nogą na zderzaku willysa wpatrywał się w rozłożoną na masce mapę znajomy podpułkownik ze sztabu brygady, obok niego stał jakiś major w furażerce koloru khaki. Ten ostatni z pobłażliwym, nieobecnym uśmieszkiem przyglądał się moim kłopotom. (...)

(„Pokochaj mnie, żołnierzu”, fragment)

Download This Attachment... Wasil Bykau, „Pokochaj mnie żołnierzu” — całe opowiadanie w wersji drukarskiej.
Last modified: 2006-06-05, 00:00 — Size: 224,55 KB